Ilość stron: 384
Tłumaczenie: Maria Zawadzka
Tłumaczenie: Maria Zawadzka
Tak całkiem szczerze to na początku nie spodziewałam się jakiejś
wybitnej książki, powieści, którą zapamiętam na długo. Liczyłam na lekką historię
na jeden, może dwa wieczory. Nigdy nie oceniajmy książki po okładce (po opisie
też nie).
Macy niedawno zmarł ojciec. Strata, ból, żałoba. Jej jednak przydarzyło
się coś gorszego. Ona widziała jak ten ojciec umiera. Widziała jak przypadkowy
mężczyzna próbuje go reanimować i widziała jak się poddaje. Dlatego ona
stwierdziła, że też to zrobi. Jednak nie przeżywała żałoby jak inni, łkając
całymi dniami i ze śmiechem wspominając z mamą najpiękniejsze momenty z życia.
Macy musiała być idealna. Miała chłopaka, który był idealny pod każdym
względem. Chciała do niego pasować. Musiała także wesprzeć matkę, która po
stracie męża zamknęła się tylko na pracę. Kiedy Jason, chłopak Macy wyjeżdża na
Obóz Mózgowców, ona sama zaczyna pracę w bibliotece. Jednak kiedy na jednym z
przyjęć swojej matki spotyka ciężarną Delię, najwolniejszego człowieka na
świecie, czyli Monicę, Berta, który przy pierwszym spotkaniu podniósł jej
ciśnienie do granic oraz przystojnego Wesa, nie zmienia się nic od razu. Mimo
to w jej głowie wszystko zaczyna wracać do normy, zaczyna chcieć być
szczęśliwa. Praca w obsłudze cateringowej miała być tylko dorywcza, wkrótce
jednak to tam odkryje co straciła przez ostatni rok.
Jak tylko na okładce przeczytałam słowa "przystojny Wes",
bałam się, że będzie to kolejna młodzieżówka typu: dziewczyna - szara myszka i
chłopak - superprzystojny bad boy. Na szczęście myliłam się. Macy jest
dziewczyną zamkniętą w sobie, nieśmiałą i niepewną, jednak na przestrzeni kart
powieści obserwujemy jej znaczącą zmianę. Po pierwsza zaczyna zauważać to, że
ona też może poczuć się szczęśliwa. Monotonia i wszystko poukładane według
listy zawsze były jej motywem przewodnim w życiu od śmierci ojca. Starała się
wspierać matkę, jednak robiąc to w zupełnie inny sposób niż można by było
oczekiwać. Ona po prostu nie wchodziła jej w drogę i próbowała być idealna.
No i znowu to słowo. Można powiedzieć, że nasza bohaterka ciągle dąży do
perfekcji. Najlepsze oceny, idealny przedziałek i nienaganne maniery. Stała się
po prostu chodzącym robotem. Moja mama zawsze powtarza, że ideały są nudne, bo
to prawda. Gdyby wszystko nam się układało i nic by nas nie zaskakiwało,
wiedzielibyśmy co robić i co trzeba zrobić to przeżylibyśmy całe życie nie
doznając wielu wspaniałych chwil. Macy powoli zdaje sobie sprawę z tego ile ją
ominęło, powoli zaczyna wierzyć, że jej życie wcale nie musi układać się w
określonym porządku. Zaczyna improwizować.
Fabuła skupia się głównie na naszej Macy, jednak warto również wspomnieć
o dwóch bohaterach, którzy mnie urzekli, czyli Wesie i Kristy. Wes jest
zabójczo przystojny, świetnie ułożony i niesamowicie utalentowany, a do tego
jaki skromny! Ideał? Ha! Nie będę Wam spojlerować, ale dowiecie się, że jego
przeszłość wcale usłana różami nie była. Przejdźmy jednak do Kristy, która była
moją ulubioną bohaterką. Pozytywna, pewna siebie, sarkastyczna z mnóstwem
niewykorzystanej energii i... mnóstwem blizn, które obsypują jej twarz. Obsypują,
bo wcale jej nie szpecą. Kristy mimo tragedii jaka ją spotkała jest pełną
optymizmu, cieszącą się życiem nastolatką. Najbardziej denerwuje ją udawanie
innych, że wcale nie widzą jej blizn. Ona wcale się ich nie wstydzi, dlatego
dzięki jej uosobieniu już w pewnym momencie przestałam ją sobie wyobrażać z
okaleczoną twarzą.
Czcionka książki jest duża, a czyta się ją szybko. Może niektórzy nie
mają nad nią głębszych refleksji, ale ja czytając zauważyłam, ze też lubię mieć
wszystko według planu, robić wszystko po kolei, w porządku. Miałam wrażenie
jakby coś mnie omijało, a przecież też nie zamykam się w sobie, nie staram się
wycofać ze świata, ale nigdy nie wyobrażałam sobie, żeby zrobić coś tak spontanicznie,
zwykle wszystko jest zaplanowane. Książka ta dała mi wiele do myślenia, dzięki
czemu postaram bardziej stać się otwartą na różne niespodzianki.
Ocena: 8/10
"Wieczność oznacza tak wiele różnych rzeczy. Nieustannie się zmienia, i o to chodzi. Czasem trwa dwadzieścia minut, czasem sto lat, a innym razem po prostu tę jedną chwilę, która mogłaby się ciągnąć w nieskończoność. W wieczności ważne jest tylko to, że trwa."

A ja właśnie jestem zupełnym przeciwieństwem Macy - nigdy nie potrafiłam nic zaplanować, a nawet jak coś zaplanowałam to i tak w ostatniej chwili zmieniałam plany. Jestem też strasznie niezorganizowana i nie mam wygórowanych ambicji. Podejrzewam, że Macy nie wytrzymałaby ze mną zbyt długo ;)
OdpowiedzUsuńBuziaki, Lunatyczka
Myślę, że Macy mogłaby się przy Tobie bardziej wyluzować :D
UsuńPozdrawiam :D
Jedna z lepszych książek Sarah Dessen. Uwielbiam ją! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Skryta Książka
Niestety to pierwsza książka pani Dessen jaką czytam, ale nie zakończę na niej :D
UsuńPozdrawiam ;D
Książka właśnie czeka na przeczytanie, dzisiaj się za nią zabieram. Mnie osobiście urzekła okładka, ale też się obawiałam, że będzie to taka przesłodzona młodzieżówka. Po Twojej recenzji jestem spokojniejsza. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Chaotyczna A.
http://chaosmysli.blogspot.com
Mam nadzieję, że Tobie się również bardzo spodoba :D
UsuńPozdrawiam :D
Zastanawiałam się czy sięgnąć po tę książkę, ale po twojej recenzji jestem pewna, że to zrobię.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i obserwuję.
zapoczytalna.blogspot.com
Nie zawiedziesz się:D
UsuńPozdrawiam :D
Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale ciekawie się zapowiada ;)
OdpowiedzUsuńmomentofdreamsheart.blogspot.com
Polecam, polecam, polecam ! :D
UsuńMiałam zamiar kiedyś to przeczytać, ale nie mogłam się zebrać w sobie. Po takiej ocenie widzę, że jednak książka musi wrócić w moje łapki. ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam też na dopiero co startującego bloga:
zamknietawpozytywce.blogspot.com
Przyznam szczerze, że na początku książka mnie nie zaciekawiła. Ale im więcej przeczytałam recenzji, tym bardziej się do niej przekonywałam. Obawiałam się, że będzie nie ciekawą młodzieżówką, ale teraz uważam, że wcale taka nie musi być i na prawdę zapowiada się fajnie, dlatego, jeśli tylko będę miała okazję, na pewno przeczytam :)
OdpowiedzUsuńŚwietna recenzja!
OdpowiedzUsuńNominowałam cię do LBA. Szczegóły na blogu!
Isabelle West
Z książkami przy kawie